Zdjęcia ślubne w Pułtusku- Kinga i Mariusz

Zdjęcia ślubne w Pułtusku- Kinga i Mariusz

by admin, 18 lutego 2017

Był to szary, chłodny i ponury dzień. Ostatni dzień roku. Kiedy dotarłem do Pułtuska, przywitał mnie dom przystrojony balonami… 

…i wypełniony rodzinnym ciepłem. Domownicy i goście czekali, aż z góry zejdzie panna młoda, a do drzwi zapuka jej ukochany.Żeby zejść na dół, trzeba się porządnie przyszykować.

Kiedy minęło trochę czasu Kinga powitała Mariusza radosnym uśmiechem…

…a Mariusz nie pozostał dłużny. 

Rodzicie pobłogosławili młodą parę życząc im szczęścia w nowym, wspólnym życiu.

Panie udekorowały panów bukiecikami.

Najbliżsi złożyli, życzenia i wręczyli prezentu już w domu…

…i można było jechać do kościoła. 

Ślub to nie tylko przysięga i piękna ceremonia, ale także formalności. 

Młodzi i świadkowie złożyli mnóstwo podpisów w księgach kościelnych.

Wtedy mogliśmy już przekroczyć bramy świątyni. 

Tu widać jak twardą panną młodą była Kinga… a właściwie nie widać, bo jej strój i szeroki uśmiech nie wskazują, nic a nic na to jak niska panowała temperatura.

My, obsługa foto-video, wskakujemy do kościoła na krok przed młodą parą…

…ale goście już tam byli… i okazało się, że robili to samo co my! 

W czasie gdy Kinga i Mariusz czekali w kościelnych wrotach na rozpoczęcie uroczystości…

…ja poszedłem obejrzeć i sfotografować bożonarodzeniowe dekoracje świątyni. 

Lubię odwiedzać zabytkowe kościoły w grudniu. Jest tak ładnie!

W końcu kapłani przyszli powitać i wprowadzić do środka zakochanych. 

Zajęli oni miejsce przed ołtarzem, pomiędzy choinkami. 

Na chwilę wdrapałem się na górę by lepiej widzieć…

… i podejrzeć organistę. 

W pułtuskiej bazylice, by złożyć przysięgę ślubną, wchodzi się całkiem w głąb, tam gdzie normalnie nie można, pod samo tabernakulum. 

Nas, obsługi foto-video, zebrało się tam bardzo dużo i troszeczkę musieliśmy konkurować o miejsce, ale chyba każdemu z nas udało się uchwycić przysięgę i wymianę obrączek. 

Podczas wizyty w kancelarii złożono niemal wszystkie potrzebne podpisy… ale troszeczkę zostawiono na potem, aby po złożeniu przysięgi, uroczyście i publicznie złożyć ostatnie zaraz po złożeniu przysięgi małżeńskiej. Zwyczaj ten, nie wszędzie praktykowany, dodaje kolejny punkt do symboliki tego ważnego wydarzenia.

Kiedy przysięga złożona, obrączki wymienione, a małżeństwo uświęcone powagą kościoła…. czas wyruszyć na zabawę.

Obszerna sala hotelowa była gotowa by pomieścić wszystkich gości. 

…a na nowożeńców czekał specjalny stół na podwyższeniu, za którym mieli wyglądać niczym para królewska… i słusznie, w końcu tego dnia niewątpliwie byli królem i królową balu. 

Na stołach pyszniły się pyszności. 

Obok stołów z resztą też ;)

Na wpisy pamiątkowe czekała księga gości…

…a goście zjeżdżali się już do hotelu, zapełniając powoli miejsca parkingowe i szybciutko wchodząc do środka, by schronić się przed zimnem.

Przed wejściem został tylko mały komitet powitalny wyglądający nowożeńców. 

Kiedy młodzi przyjechali…

…komitet zawołał rodziców…

…którzy powitali młodych chlebem i solą.

Młodzi, nie trafiając w samochód, potłukli kieliszki…

…i w końcu i oni weszli do ciepłej hotelowej sali…

…gdzie czekał już na nich wodzirej…

…i wszyscy goście!

Kinga i Mariusz uroczyście wznieśli pierwszy toast…

… i przystąpiono do składania życzeń. 

Składanie życzeń to dobry czas by upolować kilka uśmiechów. To w życzeniowej kolejce, przybyli na wesele goście, którzy dawno się nie widzieli, w końcu mają okazję przywitać się i wymienić kilka słów. Wszyscy są też poruszeni radosną atmosferą wydarzenia, którego przed chwilą byli świadkami… więc polowanie na uśmiechy, jest w tej sytuacji zazwyczaj bardzo owocne. 

Po życzeniach uśmiechy wcale nie znikały z twarzy weselników, a to za sprawą toastu i przemówienia świadka…

…i świadkowej…

…i taty. 

Po przemówieniach toast należało wreszcie spełnić…

…po czym okazało się, że wódka jest gorzka i młodzi muszą coś z tym zrobić. 

Kiedy już zrobiło się słodko, zrobiliśmy kilka zdjęć grupowych…

…operator wideo przeszedł na ciężki hollywoodzki sprzęt…

…a weselnicy przystąpili do poloneza!

Czasem szło bardzo składnie i pary tańczyły równiutko…

…czasem trochę mniej…

…ale cały czas wszystkim dopisywały humory!

Polonez zakończył się solowym tańcem Kingi i Mariusza, a dobre humory nie opuszczały nikogo…

…zarówno za weselnym stołem…

…na tanecznym parkiecie….

…jak i za barem.

Każdy chciał zatańczyć z panną młodą. 

Niektórzy tańczyli nawet do upadłego.

W pewnym momencie zaczęło mi się dwoić w oczach i zobaczyłem dwie panny młode!

Na parkiecie były tańce dynamiczne….

…i tańce przytulańce. 

Za stołami ploteczki…

…i toasty.

…między stołami kupa radości….

…aż na pakiecie przyszedł czas na węża…

…i inne grupowe tańce i zabawy…

…wtedy dopiero zrobiło się wesoło!

Kiedy z głośników dobiegły takty piosenki „Rudy się żeni” nie było zmiłuj! 

Mariusz musiał polecieć pod sufit!

Panowie rwali się do tańca z Kingą. 

Każdy chciał wziąć ją w obroty!

Zabawa rozkręciła się jak lunaparkowa karuzela w piątkowy wieczór. Nawet wodzirej znalazł okazję do tańca. 

Kiedy wszyscy się wyszaleli, nadszedł czas by nieco zwolnić tempo…. przygasły światła, każdy wziął do ręki świece…

…odpalano płomień od młodej pary….

…i pary zawirowały w tańcu w świetle świec.

Wtem mrok rozbity został przez płomienie dekorujące weselny tort!

Po torcie parkiet znów zawirował roztańczonymi parami… 

…ale tylko na chwilę, bo zbliżała się północ i wszyscy zaczęli odliczanie ostatnich chwil odchodzącego roku!

O północy radośnie przywitano nowy rok ściskając się i wymieniając życzenia. 

W tym nowym roku, przystąpiono do oczepin.

Walka o muchę pana młodego była zacięta…

…ale w końcu znalazł się zwycięzca…

…przez gości przywitany z entuzjazmem…

…jednak nie miał łatwego zadania. Okazało się, że jego zmagania o muchę to dopiero początek. Następnym zadaniem było zdobycie względów nowej panny młodej przy pomocy pieśni. 

Kawaler stanął na wysokości zadania i poradził sobie śpiewająco…. nowa młoda para ruszyła w tan!

…a tymczasem Kinga i Mariusz przeprowadzali test zgodności charakterów…

…metodą obuwniczą!

Ku uciesze weselników!

Kucharze znienacka przynieśli płonące specjały. 

…po czym weselnicy znowu tańczyli…

…i tańczyli, do upadłego, aż cały świat zawirował i rozmazał się w tańcu!

I ja tam byłem, miód i wino piłem…. no dobra, nie piłem, ale rosół mi bardzo smakował, a i wybawiłem się przednio ;)

Jeśli szukasz fotografa na ślub to zadzwoń do mnie na 504 673 997 lub odwiedź dział kontakt… jeśli nie szukasz teraz fotografa na ślub, to zapraszam na Facebooka, gdzie pokazuję swoje zdjęcia… oraz na mój kanał na Youtube, gdzie opowiadam o pracy fotografa, opowiadam o fotografii i prezentuje inspirujące zdjęcia innych autorów.