nieco bajkowa sesja plenerowa Luizy i Piotra

nieco bajkowa sesja plenerowa Luizy i Piotra

by admin, 16 października 2011

Widzieliście już jak Luiza przygotowywała się do ślubu, przygotowania Piotra zresztą też. Potem można było zobaczyć jak stoją ślubnym kobieru. Nadszedł więc już czas na to co tygryski lubią najbardziej: sesja plenerowa!

Luiza i Piotr bardzo lubią swoje koty, nie mogło więc zabraknąć na zdjęciach ich puchatych przyjaciół. Sesję plenerową zaczęliśmy więc nie w plenerze, a w domu. Poniżej zdjątko w „cywilu” i drugie, w pełnym ślubnym rynsztunku:

Fotografie slubne z pleneru Luizy i Piotra (1)

Gdy kociska zostały już obfotografowane poszliśmy na parking, powspominać dzieciństwo rozgrywając partyjkę kapsli:

Fotografie slubne z pleneru Luizy i Piotra (8)

Przed odjazdem młodzi zakręcili jeszcze kołem fortuny w postaci zimowej opony sąsiada (sąsiedzie, opona w stanie nienaruszonym wróciła na swoje miejsce, dziękujemy ;) )

Fotografie slubne z pleneru Luizy i Piotra (7)

Można już było jechać. Młodzi zabrali mnie, nie wiem gdzie, ale wiem, że daleko, bo w okolicy zamiast Wisły płynął Bug. Sesję zaczęliśmy na działce, którą opiekują się babcia z dziadkiem. Stworzyli oni tam iście bajkową krainę. Ogromne połacie ziemi wyłożone są mchem, rosną tam kamienne grzybki i różne ciekawe krzaczki. Zdjęcia z huśtawki zdają mi się przez to nieco bajkowe, niczym w specjalnie przygotowanej scenografii filmowej:

Fotografie slubne z pleneru Luizy i Piotra (5)

Na działce stoi też mały drewniany domek, który przez bajkowe skojarzenia, przypominał mi o bajce z Jasiem i Małgosią. Młoda para wyglądała przez okienko:

Fotografie slubne z pleneru Luizy i Piotra (6)

Poszliśmy także na Bug:

Fotografie slubne z pleneru Luizy i Piotra (4)

Było też wylegiwanie się w lesie:

Fotografie slubne z pleneru Luizy i Piotra (3)

i obściskiwanie na łące:

Fotografie slubne z pleneru Luizy i Piotra (2)

Wykorzystaliśmy też kilka innych scenografii, ale o tym już następnym razem. Był to pracowity dzień. Na koniec nasza ciężka praca została nagrodzona i babcia poczęstowała nas wszystkich placuszkami. Jedliśmy, aż nam się uszy trzęsły!